Gościnnie

Czas na zmiany…

Udowodniono naukowo, że lubimy i preferujemy tylko to co znamy. Jest taka słynna scena w filmie “Rejs”, gdzie inżynier Mamoń mówi z całym przekonaniem: Lubię tylko te piosenki, które znam. Ten kultowy cytat przeszedł już do historii, niestety jest to zasada jaką posługują się ludzie na całym świecie, niezależnie od kultury, miejsca zamieszkania czy nawet wieku. Wiadomo, gdy jesteśmy młodsi, skłonność do eksperymentów jest nieco większa, nie mniej jednak zwykle podejmujemy decyzje, które nie niosą za sobą ryzyka rozczarowania. Dla przykładu w kawiarni gdy stoję przed wielką gablotą lodów kulkowych, patrzę na te wszystkie kolory, dodatki, sorbety, etykiety z różnymi napisami i chociaż chciałabym spróbować czegoś nowego to i tak zawsze kończę na tych samych, pistacjowych i rumowych. Bo co jeśli mi te inne nie posmakują? A tu mam pewność, że zjem ulubione smaki.

Gdy się tak jednak głębiej zastanowić, wiele rzeczy nam umyka w życiu przez to przywiązanie do naszych preferencji. Dlatego kilka dni temu postanowiłam odmienić swoje życie. Może nie aż tak drastycznie jak Julia Roberts w filmie “Jedz, kochaj i módl się”, ale jednak odmienić… Właściwie to już kolejny raz je odmieniam. Ponad 9 lat temu po maturze postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i wyjechać do Wielkiej Brytanii, nie znając dobrze języka, nie znając samodzielnego życia, mając jedynie 200 funtów w kieszeni i bilet w jedną stronę. Każdy pukał się w głowę i wróżył mi szybki powrót do kraju autostopem. W moim przypadku chęć udowodnienia własnej niezależności tym wszystkim niedowiarkom była znacznie silniejsza niż strach przed nieznanym. Znalazłam jakiś pokój do wynajęcia, poznałam nowych ludzi, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną i zdobyłam pracę, w której tak się starałam, że po kilku miesiącach dostałam kontrakt na stałe. Spędziłam tam wiele lat, przestawiając się na zupełnie inne życie, do tego stopnia, że potem wielkim strachem był powrót do kraju. I znowu nikt nie wierzył, że kiedykolwiek uda się mnie ściągnąć z powrotem do Polski. Ach… mówię Wam, lepiej mi nie rzucać takich wyzwań bo to mnie tylko mobilizuje do działania. I tak oto 2 lata temu nie tylko wróciłam do kraju zostawiając za sobą kawał życia w Londynie. Zamieniłam też rodzinny mały Olsztyn na wielką i straszną (z opowieści) Warszawę. Ponadto wróciłam na studia, gdzie udało mi się zdobyć stypendium naukowe i wynajęłam samodzielnie mieszkanie. Dlatego uważam, że zmiany są dobre – zawsze…

Naturalnie, że nie każdemu wszystko uda się tak jak mnie. Kopciuszek też miał czas na imprezę tylko do północy, a potem czar prysł i zaczęły się kłopoty. Zdaję sobie sprawę, że aby wszystko szło wg planu trzeba mieć dużo siły, wytrwałości i często zaciskać zęby, ale na koniec wszystko się zwraca… Świadomość sprawowania kontroli nad swoim życiem, przeżywania nowych emocji, jest niezwykle ważna. Mało tego, jest to recepta na długowieczność. Naukowcy przeprowadzili badania w jednym z domu starców. Podzielili pacjentów na dwie grupy, jednej z nich stworzyli warunki do sprawowania kontroli. Nie tylko dali im możliwość decydowania o aktywnościach jakie mogą wykonywać podczas czasu wolnego, wyboru dań w codziennym menu, ale także podarowano im nowe roślinki, którymi mieli się opiekować. Wyniki tego eksperymentu były szokujące. Osoby, które czuły, że mają kontrolę nad swoim życiem, same żyły znacznie dłużej…

I tak oto siedzę sobie na balkonie z kubkiem gorącej herbaty z pokrzywy i porzeczki (polecam!) i odliczam dni, które mi w tym miejscu pozostały, gdyż oficjalnie podjęłam decyzję o przeprowadzce. Właściwie to ta decyzja wybrała mnie. I znowu wszyscy bliscy stanęli w opozycji: “po co ci to”, “tyle pakowania”, “tak daleko od miasta” – to aż zadziwiające ile argumentów przeciw może powstać podczas burzy mózgów mojej wspaniałej rodziny. Mimo to klamka zapadła. Wiosna to najlepszy czas na zmiany, a nie ma to jak świeże wnętrze. Można też zmienić kolor włosów, ale to zrobiłam tydzień temu… Wiosenne porządki nabrały dla mnie w tym roku nowego znaczenia. Autentycznie muszę przejrzeć wszystko co mam w domu, popakować to i na nowo układać w nowym mieszkaniu. Ale wiecie co, cieszę się… Jestem szczęśliwa. Czuję, że nowe miejsce przyniesie mi dużo pozytywnej energii, weny do pisania i otworzy przede mną kolejne drzwi. Czego i Wam życzę…